Jadłodajnia

portal ludzi głodnych i spragnionych Boga

Wywiad z Bono

U2Grupa U2 od ponad 30 lat pozostaje w czołówce rockowej sceny świata. Ich ostatnią trasę koncertową obejrzało 7,2 mln ludzi, a suma ze sprzedanych biletów wyniosła 736 milionów dolarów. Zespół rzadko kiedy nie śpiewa o Bogu. O swojej wierze i podejściu do Biblii opowiada lider zespołu – Bono.

BonoBono: Moje zrozumienie Biblii wynika z mojego zrozumienia Chrystusa. Chrystus uczy, że Bóg jest miłością. Ale co to znaczy? Studiuję więc życie Chrystusa i widzę, że miłość ta wyraziła się w narodzinach niewinnego dziecka w ubogich warunkach bez zaszczytów. Nie dopuszczam, aby moje życie religijne stało się zbyt skomplikowane. Układam to sobie w taki sposób. Myślę, że wiem kim jest Bóg. Bóg jest miłością. A to jak bardzo pozwalam na to, aby ta miłość mnie przekształcała i jak bardzo się nią kieruję określa moje życie religijne. Sprawy się komplikują kiedy próbuję wyżywać tę miłość. W tych czasach nie jest to takie proste.

Assayas: A co z Bogiem Starego Testamentu? On nie był wtedy aż tak bardzo nastawiony na „miłość i pokój”.

Bono: W moim postrzeganiu Chrystusa nie ma żadnego buntu. Ewangelie rysują obraz miłości bardzo wymagającej, która czasami dzieli, ale wciąż jest to miłość. Traktuję Stary Testament bardziej jako film akcji, gdzie się pojawia krew, pościgi samochodowe, ewakuacje, mnóstwo efektów specjalnych, nurkowanie w morzu, masowe morderstwa, cudzołóstwo i obłęd dzieci Bożych. To sprawia, że można się z nimi utożsamić. Ci z nas, którzy próbują rozwiązać zagadkę Chrześcijaństwa dostrzegą, że Stary Testament to podróż Boga od surowego ojca do przyjaciela.

Kiedy jesteś dzieckiem potrzebujesz wyraźnych wskazówek i kilka stanowczych zasad. Ale za sprawą Chrystusa mamy bezpośredni dostęp do Boga w układzie jeden na jeden. W Starym Testamencie chwalenie Boga wynikało bardziej ze strachu i miało charakter relacji pionowej. Z drugiej strony w Nowy Testamencie spoglądamy na Jezusa, który jest podobny do nas i tworzymy z Nim relację poziomą. Kombinacja tych dwóch tworzy krzyż.

Assayas: Mówiąc o krwawych filmach akcji przychodzi mi na myśl Ameryka Południowa i Środkowa, księża katoliccy, którzy przybyli tam z Ewangelią w jednej dłoni i z karabinem w drugiej.

Bono: Wiem, wiem. Religia może być wrogiem Boga. Dzieje się tak kiedy Bóg wychodzi z budynku, a pozostają zasady, dogmaty i zgromadzenie prowadzone przez człowieka, a które kiedyś było prowadzone przez Ducha Świętego. Dyscyplina zastąpiła związek z Bogiem. Dlaczego się śmiejesz?

Assayas: Zastanawiam się czy powiedziałeś to wszystko papieżowi w dniu, w którym się z nim spotkałeś.

Bono: Nie czepiajmy się teraz aż tak bardzo świętego Kościoła Rzymskiego. Kościół ma swoje problemy, ale czym jestem starszy tym więcej pocieszenia w nim znajduję, w znalezieniu się w tłumie pokornych ludzi, w pochyleniu głowy, szeptaniu modlitw, w historiach opowiadanych w budynku z witrażami.

Assayas: Więc nie będziesz krytyczny?

Bono: Mogę być krytyczny, szczególnie w kwestii takich tematów jak antykoncepcja. Ale kiedy spotykam kogoś takiego jak Siostra Benedykta i widzę jej pracę na rzecz dzieci chorych na AIDS w Addis Abeba, albo Siostrę Annę robiącą to samo w Malawi, albo Ojca Jacka Fenukana i jego zespół działający w całej Afryce, kiedy spotykam księży i zakonnice, którzy idą do chorych i biednych, porzucając łatwe życie, to wówczas jestem bardziej skłonny, aby być uległym.

Assayas: Spotkałeś Papieża osobiście. Czy było to wspaniałe wydarzenie?

Bono: Wszyscy wiemy dlaczego tam się znaleźliśmy. Papież miał wydać ważne oświadczenie dotyczące braku humanitaryzmu i niesprawiedliwości w biednych krajach, które znaczną część swojego dochodu muszą oddawać w ramach spłaty starych długów zaciągniętych w krajach bogatych. Była to sprawa poważna. Papież zmagał się wtedy z chorobą Parkinsona. Ewidentnie był to wyraz jego dobrej woli, że tam przebywał. Byłem poruszony jego poświęceniem i dobrym przemówieniem, które wygłosił niemalże szepcząc.

Miałem wrażenie, że od początku wpatruje się we mnie. Może z powodu moich niebieskich okularów. Zdjąłem je na wypadek, gdyby kogoś raziły. Kiedy przedstawiono mnie jemu on wciąż się patrzył na okulary w mojej dłoni. Podarowałem mu je więc w prezencie, a on mi dał swój różaniec.

Assayas: Nie założył ich?

Bono: Nie tylko je założył, ale także zrobił minę. Wesoły z niego człowiek. Jego poczucie humoru wydawało się wtedy nie na miejscu. Flesze rozbłysły, a ja pomyślałem, że częścią kampanii na rzecz ubogich stanie się zdjęcie papieża w moich okularach na pierwszych stronach wszystkich czasopism..

Assayas: Nie pamiętam, abym widział gdzieś to zdjęcie.

Bono: My też nie. Widocznie jego współpracownicy nie mieli aż takiego samego poczucia humoru. Aby sprawiedliwości stało się zadość mogli później ujrzeć koszulki z tym zdjęciem.

Assayas: Myślę, że zaczynam rozumieć istotę religii ponieważ zaczynam żyć i myśleć jako ojciec. Jak to skomentujesz?

Bono: Myślę, że jest to normalne. To szokująca koncepcja, że Bóg, który stworzył wszechświat szukał towarzystwa i znajduje go w związku z ludźmi. Tym jednak co rzuca mnie na kolana jest różnica pomiędzy łaską a karmą.

Assayas: Nigdy nie słyszałem, abyś o tym mówił.

Bono: Wierzę, że przeszliśmy z panowania karmy do panowania łaski.

Assayas: Nie bardzo to rozumiem.

Bono: W centrum wszystkich religii dominuje koncepcja karmy. Co dasz to wróci do ciebie: oko za oko, ząb za ząb albo w sferze fizyki wyraża się to tym, że każda siła ma swoją siłę przeciwną. Jest dla mnie oczywiste, że karma znajduje się w sercu wszechświata. W tym momencie pojawia się koncepcja zwana Łaską, która kończy prawo: „będziesz żąć to co posiałeś”. Łaska odrzuca przyczyną i logikę. Miłość przerywa konsekwencje twoich czynów, co w moim przypadku jest dobrą nowiną, bo zrobiłem w życiu wiele głupich rzeczy.

Assayas: Jestem gotowy, aby o tym usłyszeć.

Bono: To jest tylko pomiędzy mną, a Bogiem. Byłbym w tarapatach, gdybym miał być sądzony na podstawie moich czynów. Byłbym skończony. Trzymam się Jego łaski. Trzymam się tego, że Jezus wziął moje grzechy na krzyż ponieważ wiem kim. Nie mogę polegać na własnej religijności.

Assayas: Syn Boga, który bierze na siebie grzechy świata. Chciałbym móc w to wierzyć.

Bono: Podoba mi się koncepcja ofiary złożonej z baranka. Uwielbiam kiedy Bóg mówi: „Posłuchajcie! Z powodu waszych czynów spłyną na was konsekwencje. Śmierć jest wynikiem waszej grzesznej natury. Nie żyjecie dobrze.

W momencie, w którym Chrystus zmarł wziął na siebie grzechy świata, tak abyśmy je porzucili i nie wracali do nich, aby nasza grzeszna natura nie musiała już ponosić konsekwencji grzechu. O to w tym wszystkim chodzi. To prowadzi do pokory. To nie nasze uczynki wprowadzają nas do niebios bram.

Assayas: To wspaniałe. Nie zaprzeczam. Taka nadzieja to cudowna rzecz chociaż według mnie ociera się o bajkę. Chrystus ma swoje miejsce wśród największych myślicieli świata, ale Syn Boga? Czy to nie wymysł?

Bono: Dla mnie to nie jest wymysł. Zobacz jaka jest świecka reakcja na osobę Chrystusa. Zawsze mówi się o Nim jako o: wielkim proroku, ciekawym człowieku, człowieku, który miał wiele do powiedzenia na równi z innymi wielkimi prorokami takimi jak Eliasz, Mahomet, Budda czy Konfucjusz, ale Chrystus nie daje podstaw do tego, aby tak go traktować. Chrystus mówi: „Nie mówię, że jestem nauczycielem. Nie nazywajcie mnie nauczycielem. Nie mówię, że jestem prorokiem. Jestem Mesjaszem. Jestem wcieleniem Boga”. A ludzie mówią: „Chcemy, abyś był tylko prorokiem. Jako proroka możemy ciebie przyjąć. Jesteś dosyć ekscentryczny. Znieśliśmy Jana Chrzciciela, który jadł szarańczę i miód leśny, to możemy znieść i ciebie, ale nie wspominaj tylko słowa na „M”, bo będziemy musieli ciebie ukrzyżować”. A On na to: „Wiem, że oczekiwaliście, że nadejdę z armią i uwolnię was od prześladowców, ale ja naprawdę jestem Mesjaszem”. W tym momencie wszyscy zaczynają wpatrywać się w swoje buty i mówią: „O, nie! Znowu wypowiedział to słowo”.

Wniosek jest taki, że Jezus albo był tym za kogo się podawał czyli Mesjaszem, albo był szaleńcem na poziomie Charlesa Mansona. Jezus sam siebie sprowadził śmierć. Przybito Mu nad głową napis: „Król Żydowski”. Gdy stawiano krzyż powiedział: „Cierpienie nadeszło. Zadajcie ból! Jestem gotowy je przyjąć!”.  Czy jest możliwe, aby kierunek zachodniej cywilizacji, który objął zasięgiem ponad połowę globu i wywrócił go do góry nogami, mógł być wywołany śmiercią szaleńca? Dla mnie to dopiero byłby wymysł.

Bono później dodaje:

Gdybyśmy tylko mogli być trochę bardziej tacy jak On, świat byłby inny. Kiedy spoglądam na krzyż Chrystusa widzę na nim wszystkie moje grzechy i grzechy innych. Zadaję sobie pytanie, które stawia sobie wielu ludzi: Kim jest ten człowiek? Czy był On tym za kogo się podawał czy był jedynie kolejnym religijnym świrem? To jest pytanie, na które każdy musi znaleźć odpowiedź sam.

 

Bono_on_Bono

Tekst pochodzi z wywiadu rzeki zawartego w książce pt.: „Bono on Bono” przeprowadzonego w 2004 przez Michkę Assayasa, francuskiego pisarza i dziennikarza muzycznego.

2013

Reklamy

One comment on “Wywiad z Bono

  1. Gustaw
    19/07/2013

    2 i 3 akapit od końca – świetne!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 13/06/2013 by in Radykalni uczniowie.