Jadłodajnia

portal ludzi głodnych i spragnionych Boga

Bóg rozumu się nie boi. 499 lat reformacji

handel499 lat temu do drzwi katedry w Wittenberdze zostały przybite „Tezy o odpustach” Lutra i zaczęła się reformacja. Ten happening uczynił Zachód Zachodem. Polski to nie obchodzi.

Polacy w ogromnej większości nie zauważyli przypadającego 31 października Święta Reformacji, bo reformacji nie przeszli. W XVI wieku polska szlachta masowo nawracała się na kalwinizm. Ale Kościół katolicki powstrzymał ten ruch. Nawróconych oskarżano o zdradę Polski na rzecz obcych, zachodnich wartości i władców. A jezuickie szkoły pracowały, by „zrekatolicyzować” dzieci z protestanckich rodzin.

Szkoda. Potrzebowaliśmy i wciąż potrzebujemy reformacji. Dziś widać, jak bardzo przydałyby się nam jej wartości. Wiara, która nie wojuje z rozsądkiem. Rozdział państwa i Kościoła. Uczciwość i ciężka praca, której owoce nie są trwonione, ale pomnażane. Wolność duchowa, swoboda interpretowania świętości… Protestancki duch mógłby zmienić Polskę.

Ks. Rafał Pastwa o udziale katolików w 500-leciu reformacji: Nie świętujemy rozłamu

Czas rozkwitu polskiego protestantyzmu nazywamy złotym wiekiem Polski. Protestantami byli ojciec naszej literatury Mikołaj Rej i ojciec myśli politycznej Andrzej Frycz Modrzewski. Kalwińskie wychowanie otrzymał największy ówczesny polityk Jan Zamoyski. A mimo to dzisiejsza Polska o protestantyzmie nie wie prawie nic. Po części dlatego, że książki Lutra, Kalwina i innych reformatorów znalazły się na kościelnym indeksie ksiąg zakazanych. Przez wieki Watykan odwodził od czytania nawet Biblii. W wielu katolickich krajach posiadanie jej oznaczało podejrzenie o „herezję”.

Jak można bronić wiernym dostępu do słowa Bożego? Cóż, papieże zapamiętali, od czego zaczęła się reformacja. Od tego, że Marcin Luter przeczytał dokładnie Biblię.

Luter. Ni heretyk, ni święty

Najpierw Bóg, potem Kościół

Oparte na słowie Bożym nauki Lutra były proste. Nie Kościół zbawia człowieka, tylko Bóg. Kościół nie może więc handlować zbawieniem, sprzedawać odpustów, „uwalniać” człowieka od „pokuty czyśćcowej” za pieniądze. A wyznacznikiem moralności nie jest stosunek człowieka do kościelnych instytucji, obrzędów i hierarchów. Są nim wartości, które człowiek wyznaje. I którym daje wyraz nie tylko w kościele, ale też w życiu. W tym, jak traktuje innych ludzi.

Marcin Luter zwalczał bałwochwalstwo – wielbienie fałszywych bożków zamiast uprawiania cnót. Wykazał, że w słowie Bożym nie ma podstaw do wiary w czyściec, nieomylność papieską, pożyteczność kultu świętych i matki Jezusa. W ten sposób przywrócił serca chrześcijan Chrystusowi i jego nauce. Przypomniał im, że to Jezus Chrystus przez swą Mękę na Krzyżu uwolnił ich od grzechu i potępienia. Nie zrobiła tego Matka Boska ani figurki świętych. Ani też proboszcz za sprawą rzuconych mu na tacę pieniędzy.

Encyklopedia religii: protestantyzm

W pewnej mierze Luter przypomniał o tym również katolikom. Broniąc się przed jego zarzutami, ograniczyli praktyki bałwochwalczo-magiczne. Kontrreformacja była kontratakiem Watykanu na reformację. Ale sama także była swoistą reformacją – nawet jeśli bardzo niepełną i prowadzoną ze zgrzytaniem zębów. Oczywiście i dzisiaj dla wielu katolików Matka Boska jest obiektem kultu niemal równym samemu Bogu. Jednak nie przesłania im Chrystusa tak bardzo jak kiedyś.

Hus, ważnych spraw stos

Reformacja znaczy życie

Reformatorzy przypomnieli nam też, że religia to oddawanie czci Bogu Żywemu – i sama musi być żywa! Nie może być skostniałym dogmatycznym tworem. Dlatego jedna reformacja to za mało: każdy Kościół wciąż musi się reformować. Religia nie rządzi, ale służy Bogu i ludziom. Stąd niezbędne są debaty i ciągłe zgłębianie Biblii – takie, w którym pokora łączy się z odwagą. W ten sposób wierni poznają coraz to nowe aspekty Boga. A religia odpowiada na ludzkie potrzeby duchowe, zamiast je dusić. Jak powiedział Jezus Chrystus: „Święto jest dla człowieka, nie człowiek dla święta”.

Katolicy mówią: „Może Luter i Kalwin mieli swoje racje – jednak buntując się, rozerwali jedność Kościoła! Osłabili go!”. Ale prawda jest ważniejsza niż jedność. Stawianie zaś na pierwszym miejscu potęgi ziemskiej organizacji jest myśleniem skrajnie świeckim. Bo każdy istniejący na tym świecie Kościół instytucjonalny jest organizacją ziemską. Zatem nie można go utożsamiać z prawdziwym Kościołem Chrystusowym, który jest niewidzialny. Należą do niego członkowie różnych ziemskich Kościołów, może też osoby spoza nich – ale kto dokładnie, wie tylko Bóg.

Marcin Luter długo sądził, że najbliższą więź z Bogiem można osiągnąć tylko w celibacie. Z czasem zmienił poglądy o 180 stopni

Natomiast Kościół, który stawia jedność i potęgę ponad prawdą, staje się aż nazbyt widzialny i ziemski. W walce o wpływy i pieniądze kłamie, kradnie i wymusza. Wpycha się do rządowych gabinetów i publicznych mediów, do kodeksów karnych, do naszych łóżek i kieszeni. Gdy przy tym wszystkim ogłasza, że jest „jedynym prawdziwym Kościołem” z „monopolem na zbawienie” – to jego pycha wprost wyzywa Boga. Taką „jedność” trudno uznać za zaletę.

Ale nawet zapominając o tych nadużyciach – czy chrześcijanie powinni usilnie dążyć do pełnej jedności doktrynalnej i organizacyjnej?

Żadna ludzka myśl nie obejmie całego Boga. Zatem chwałę Bożą lepiej głosi chór różnych wspólnot i nauk niż jedna organizacja i doktryna. Różnice sprzyjają też rozwojowi. Gdyby kalwini nie byli w sporze z katolikami, Rousseau nie mógłby inspirować się kalwinizmem przy tworzeniu podstaw nowoczesnej demokracji w „Umowie społecznej”.

Każdy Kościół jest organizacją ziemską i nie można go utożsamiać z prawdziwym Kościołem Chrystusowym, który jest niewidzialny. Kto do niego należy, wie tylko Bóg

Gdyby anglikanie nie byli w sporze z katolikami, nie stworzyliby podstaw nowoczesnego liberalnego konserwatyzmu podczas „chwalebnej rewolucji” w 1688 r. Gdyby purytanie i baptyści nie byli w sporze z anglikanami, nie ruszyliby do Ameryki i nie dokonaliby tam rewolucji amerykańskiej. Debaty wywołane przez reformację nie są słabością Zachodu, są jego skarbem.

Ogrom danych wskazuje na to, że społeczeństwa protestanckie zwykle działają lepiej niż katolickie. Przed ponad wiekiem socjolog Max Weber przypisał to tzw. nauce o predestynacji. Luter i Kalwin uważali, że o zbawieniu decyduje Bóg. Człowiek swymi kalekimi „dobrymi uczynkami” nijak nie „zarobi na bilet do Nieba”. To Bóg sam wybiera ludzi, którym daje łaskę wiary, cnót i zbawienia.

Teoretycznie taka nauka powinna działać „demotywująco”: po co się starać, skoro to nic nie da? Według Webera jest odwrotnie: protestant chce pokazać, że zalicza się do wybranych. Że już w tym życiu obdarzony został łaską pracowitości i dobrych zarobków, a zarazem uczciwości. Efekt? Wspólnota rzetelnych pracusiów działa jak szwajcarski kalwiński zegarek!

Weber jednak wiele przeoczył. Luter i Kalwin nie twierdzili, że ludzie źle zarabiający muszą być pozbawieni łaski; byłoby to wbrew Ewangelii. Kalwin kazał parafiom, miastom i królom dbać o biednych. A gdy prof. Benito Arrunada z uniwersytetu w Barcelonie zderzył tezy Webera z twardymi danymi statystycznymi, okazało się, że katolicy pracują tak samo rzetelnie jak protestanci!

Różnica leży gdzie indziej. W społeczeństwach protestanckich owoce tej pracy są lepiej wykorzystywane. Protestancka parafia uczy swych członków lepiej wydawać pieniądze, bo jest transparentna i demokratyczna. Rządzi nią nie ksiądz, tylko rada wybierana przez wiernych. Na jej czele stoi prezes (często prezeska) i skarbnik (często skarbniczka). Zatem katolickiemu proboszczowi łatwiej wydać pieniądze z tacy na limuzynę. Pastor wie, że prezeska i skarbniczka urwałyby mu łeb.

Prozaiczne sprawy? Stoi za nimi głębsza różnica. W Kościele katolickim ksiądz uznawany jest za kapłana – uświęconego pośrednika między człowiekiem a Bogiem (mimo że według Biblii wyłącznie Chrystus jest takim pośrednikiem). W Kościołach protestanckich ksiądz/pastor jest tylko kaznodzieją i teologicznym doradcą wiernego. Jego rola jest bardziej służebna. A wierny jest wolny – ma jedynie pamiętać, że jego wybory świadczą o jego wierze i duszy. To uczy odpowiedzialności.

Oświecenie bez oziębienia

Kościół katolicki głosi wojnę „cywilizacji życia” z „cywilizacją śmierci”. Walczyć ze sobą miałyby dwa wrogie światy. Świat zimny: nowoczesność, wiedza naukowa, pragmatyzm, fakty, logika, a także egoizm i hedonizm. Świat ciepły: rodzina, tradycja i „nasz kościółek”, który zarazem jest Kościołem Największym, Jedynym, Niekwestionowalnym.

Ten świat ciepły jest ciemny – w tym sensie, że obowiązują w nim nakazy i zakazy, których nie da się wyjaśnić naukowo czy zdroworozsądkowo. Nie można ich też wywieść z Biblii. Ale czy nie lepiej tkwić w ciemności, niż sterczeć na zimnie?

Prawda jest jednak inna. Świat jasny jest cieplejszy niż ten ciemny. Boże Dobro nie boi się wiedzy i nowoczesności. Jest ponad epokami, bo jest uniwersalne. Nie przejawia się pokłonami przed figurką, tylko dobrymi uczynkami. A te wychodzą nam lepiej, gdy posługujemy się logiką i znamy fakty. Ciepło, czułość i życzliwość wobec drugiego człowieka to przymioty ducha, w których rozwijaniu nowoczesna psychologia, medycyna i filozofia jedynie pomagają. Żeby w pełni kochać bliźniego, trzeba kochać siebie. Ktoś, kto stawia przed samym sobą tylko ograniczenia i zakazy, ten siebie nie kocha – i mści się na innych.

Liczba nawróceń na protestantyzm rośnie. Interesują się nim katolicy, a nawet racjonaliści–ateiści. Może to oznaczać, że Polki i Polacy zaczynają więcej myśleć o sprawach ducha, a mniej o tym, co ziemskie. Miejmy nadzieję, że to początek duchowej zmiany – po której przyjdzie zmiana społeczna.

Bo dobra i trwała zmiana społeczna musi się opierać na dogłębnej zmianie duchowej. Reformacja wzmacnia człowieka, ale przedtem zderza go z jego słabością. Najpierw trzeba uznać swoją bezsilność wobec własnego i cudzego zła. Najpierw trzeba się powierzyć Chrystusowi całym sobą – razem ze swoimi tradycjami i razem ze swoim rozumem. Co znaczy: „Nie wyrzucać ich na śmietnik”, ale znaczy też: „Nie stawiać ich na piedestale”. Trzeba kochać Boga, siebie i bliźniego. A kochać, to szanować. To naprawiać zło bez krucjat. Przyjmując życie, jakie jest, i zaczynając naprawę od nas samych.

Reszta przyjdzie sama. Będzie darem i łaską.

http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,20934281,bog-rozumu-sie-nie-boi-499-lat-reformacji.html

pasek jadłodajni uniwersalny

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 05/11/2016 by in Kultura.