Jadłodajnia

portal ludzi głodnych i spragnionych Boga

Boża droga do bycia razem

obojeKoleżanki ostrzegały mnie mówiąc, że to nie dobra partia dla mnie. Myślę, że już wtedy uczestniczyłam w  planie jaki Bóg miał dla nas dwojga.

Konrada poznałam w roku 2003. Miałam 17 lat. Wydarzyło się to na dyskotece, na którą jeździłam co tydzień z moimi koleżankami. Świetnie się bawiłyśmy, poznając nowe osoby i pijąc kolejne kieliszki alkoholu. Gdy po raz pierwszy spotkałam Konrada, nie zwrócił mojej uwagi. Inny chłopak wpadł mi w oko. Zaczęłam z nim chodzić. Bardzo się z tego powodu cieszyłam, gdyż moje koleżanki miały kogoś z kim się bawiły i nie musiałam się już czuć od nich inna. Okazało się jednak, że ten chłopak nie jest osobą jaką mi się na początku wydawał. Imprezowanie było dla niego ważniejsze niż spotykanie się ze mną. Naszą znajomość zakończyłam jednym telefonem.

Chłopcy z innej dzielnicy przychodzili na moje osiedle i wspólnie spędzaliśmy każdy dzień wakacji. Konrad zaopatrywał nas w rzeczy, które akurat były nam potrzebne np. na jakiegoś Grilla. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że to, co robi Konrad, jest złe. Nie czułam się winna. To nie były moje grzechy. Chłopcy mówili, że jest on największym złodziejem w Ostrowie, a w dodatku dużo ćpa.

W tamtym czasie Konrad zwrócił na mnie swoją uwagę. Jak później wyznał – gdyż byłam inna od wszystkich innych dziewczyn. Po jakimś czasie zaczęliśmy ze sobą chodzić. Koleżanki ostrzegały mnie mówiąc, że to nie dobra partia dla mnie. Na pewno nie był dobrym kandydatem na chłopaka. Jednak moje losy potoczyły się inaczej, w sposób w jaki nie potrafiłabym sobie wyobrazić. Myślę teraz, że już wtedy uczestniczyłam w  planie jaki Bóg miał dla nas dwojga. Minęły wakacje, a my nadal byliśmy razem. Po pewnym czasie dowiedziałam się, że Konrad chodzi na spotkania dla osób uzależnionych. Dużo mi o nich opowiadał i o dobrych ludziach, którzy bardzo mu pomagali. Okazało się, że w tym czasie Konrad kilka razy zaćpał. Oszukiwał wtedy mnie i swoich terapeutów. Jeden z nich okazał jemu bardzo dużo cierpliwości, ale jednocześnie był w stosunku do niego stanowczy, co zaowocowało późniejszą zmianą. W ramach terapii zabierał go do siebie do domu i tam dawał mu różnego rodzaju prace fizyczne, aby odizolować go od świata przestępczego. W tym domu odbywały się także spotkania modlitewne. Konrad zaczął w nich uczestniczyć. Opowiadał mi o nich. Początkowo byłam bardzo źle nastawiona. Na tamtym etapie Bóg kojarzył mi się jedynie z niedzielnymi mszami. Nie chciałam zmieniać wiary, w której byłam od małego wychowywana. Powiedziałam mu nawet, że do żadnej „sekty” nie pójdę . Ale po pewnym czasie zaczęłam tam chodzić. Poznałam wspaniałych ludzi. Czułam ich przyjaźń, miłość i akceptację. Często słyszałam, dobre słowa, których brakowało mi w domu. Mój ojciec był alkoholikiem. Moje wyobrażenia na temat Boga zaczęło się zmieniać. Pragnęłam Go coraz bardziej. W roku 2006 przyjęłam Jezusa jako mojego Pana i zbawiciela. Miesiąc po nawróceniu odbył się mój chrzest przez zanurzenie.

Nie było łatwo być z Konradem z powodu jego długów i wyroków sądowych. Pewnego razu szykowaliśmy się na zabawę sylwestrową. Wtedy ojciec Konrada poinformował mnie, że zamknęli go w areszcie. Stało się tak, bo jego kurator zapomniał napisać odwołanie w odpowiednim terminie. Były to dla mnie bardzo ciężkie chwile. Nie miałam wsparcia ze strony rodziców, którym nie mogłam powiedzieć, że mój chłopak siedzi w więzieniu. Wiele nocy przepłakałam. Jednak miłość, jaką miałam w stosunku do niego, była silniejsza niż rozstanie, chociaż pojawiały mi się takie myśli. Udało się nam razem przejść przez te trudne chwile. Miałam znajomych z grupy wsparcia, z którymi mogłam porozmawiać i którzy dodawali mi sił do walki o tę miłość. Podjęłam ryzyko i zwyciężyłam. Od ośmiu lat jesteśmy małżeństwem. Mamy piękną córeczkę, Oliwkę. Gdyby nie wiara w Boga i miłość do niego, nie byłoby naszej rodziny. Dzisiaj jestem dumna z mojego męża. Jest pracowitym i odpowiedzialnym mężczyzną. Poświęca się na rzecz rodziny i innych ludzi. Częścią jego misji jest prowadzenie Kościoła Ulicznego, miejsca na ulicy, gdzie niebo styka się z ziemią, gdzie ludzie zagubieni mogą doświadczyć Bożej miłości i akceptacji, tak, jak kiedyś Konrad. Mój mąż modli się o nich, aby mogli rozpocząć nowe, dobre życie i mieli siły do jego prowadzenia.

Karolina Żarczyńska

pasek jadłodajni uniwersalny

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 25/11/2016 by in 4 Doświadczanie Boga.